O autorze
Fundacja Promocji Zdrowia Seksualnego im. dr Stanisława Kurkiewicza jest niezależną, pozarządową, instytucją typu non profit, działającą od 2008 r. powołaną do upowszechniania wiedzy o znaczeniu seksualności dla zdrowia społeczeństwa.

Swoją misję Fundacja realizuje poprzez promowanie i inicjowanie oraz materialne wspieranie działalności naukowej, medycznej, oświatowej, dziennikarskiej, wydawniczej, prawnej - na rzecz zdrowego rozwoju seksualności jednostek ludzkich i społeczeństw a także organizatorskiej, innowacyjnej i gospodarczej mającej na celu popularyzowanie i realizowanie
zadań Fundacji.

Bardzo ważnym elementem działania Fundacji są akcje społeczne, uświadamiające znaczenie udanego życia seksualnego i kreowanie mechanizmów motywujących do poszukiwania pomocy u specjalistów, gdy takie problemy się pojawią.

Po uszy w trzech pozostałych kanałach dystrybucji treści seksualnych, pisze Marta Mackiewicz

kolejny komentarz o rzekomej seksualizacji polskiego społeczeństwa

Korzystając z zaproszenia dr. Depko do „pożarcia” pozostałych kanałów dystrybucji seksualizacji polskiego społeczeństwa, pozwolę sobie zabrać głos w sprawie trzech, a w istocie dwóch kanałów dystrybucji „treści seksualnych i seksualizacji społeczeństwa”, a mianowicie prawodawstwa oraz rzekomej ideologii gender przejawiającej się w psychologii, kulturze i sztuce. Obydwa kanały są mi bowiem bliskie nie tylko naukowo, a również z racji wykonywanego zawodu radcy prawnego i działalności społecznej w Fundacji Promocji Zdrowia Seksualnego i Fundacji Gender Center, prowadzącej owe szkodliwe studia Gender Studies w Polskiej Akademii Nauk.



Zacznę od tego, że w zasadzie nie dziwią mnie poglądy Pani profesor Marii Ryś na kwestie rodziny, ponieważ w wywiadzie prezentuje ona wyraźnie swoje przekonania religijne pod pozorem wiedzy naukowej. Martwi mnie to jednak jako doktorantkę wierzącą w wolność i obiektywizm badań naukowych, w tym wolność właśnie od ideologii oraz jako obywatelkę Polski. W 2012 r. uczestniczyłam w UKWS w Ogólnopolskiej Interdyscyplinarnej Konferencji Naukowej Doktorów i Doktorantów "Instytucja rodziny wczoraj i dziś". Zgłosiłam się na konferencję z referatem pt. „Perspektywa gender w projektowaniu polityki społecznej i modelowaniu instytucji rodziny”, który został przyjęty. W trakcie konferencji przedstawiłam wyniki badań nauk społecznych zarówno krajowe i międzynarodowe odnoszące do zmian modelu rodziny nuklearnej i związku tych zmian z kategorią gender. Gender stanowiło kryterium badawcze, przez pryzmat którego badacze analizowali zmiany w relacjach społecznych, w tym również w obrębie rodziny. Samo pojęcie gender definiowane jest jako płeć kulturowa – jest to ukształtowany przez kulturę zespół atrybutów i zachowań przydanych kobiecie lub mężczyźnie. Został on wprowadzony do nauk społecznych, aby zaakcentować różnicę między tym, co w „męskości” i „kobiecości” jest społecznie uwarunkowane (gender), a tym, co jest dane biologicznie (sex). Należy podkreślić, że płeć kulturowa nie stanowi cechy indywidualnej poszczególnych jednostek. Gender jest głęboko zakorzenione w instytucjach społecznych takich jak rodzina, rynek pracy, środki masowego przekazu, system edukacji, dlatego stanowi ważny instrument badawczy i źródło wiedzy o społeczeństwie. Celem nauk społecznych jest przecież poszerzanie wiedzy o społeczeństwie. Gender nie jest żadną ideologią, jest terminem z zakresu nauk społecznych szeroko rozumianych (prawo, kulturoznawstwo, antropologia, psychologia), którego znajomość niewątpliwie poszerza wiedzę o społeczeństwie, o kształtowaniu się relacji społecznych. Poszerzenie wiedzy, a poprzez to świadomości i zrozumienia niezrozumiałych dotychczas zjawisk nie tworzy w głowach jednostek, zwłaszcza ludzi nauki ideologii. Ideologia jest przeciwieństwem naukowego obiektywizmu. Ideologia wiąże się ze stronniczością, ponieważ służy określonej grupie społecznej, opiera się na emocjach oraz prezentuje “jedyny słuszny” zestaw ocen i wartości, najczęściej nieweryfikowanych naukowo. To co zdaje się być bolączką Pani profesor to nie gender, ale poszerzenie stanu wiedzy przede wszystkim kobiet, które dzięki owej wiedzy kwestionują następnie utrwalone schematy relacji społecznych, w tym również to w jaki sposób ma wyglądać i funkcjonować rodzina i ich życie seksualne. Życie seksualne jest w tym wypadku bacznie śledzone czujnym okiem Kościoła Katolickiego, bowiem jego kontrola jest elementem władzy nad jednostkami, kierowania nimi przez system prawnych i kulturowych nakazów i zakazów.

Oczywiście gender pozwala opisywać także dalej idące „niebezpieczne zjawiska” takie jak transseksualizm, biseksualizm, queer, homoseksualizm itp. Gdy nauka wyjaśnia pochodzenie i funkcjonowanie określonych zjawisk społecznych, legitymizuje je, pobudzając społeczeństwo do rekonstruowania, zmian struktur i relacji społecznych. Deklaratywne hasło Konstytucji RP „Wszyscy są równi wobec prawa” przechodzi do etapu egzekucji. Prawo jest przecież elementem systemu społecznego, adaptującym się do zmian społecznych.

W referacie, przedstawiłam tzw. alternatywne, współcześnie występujące modele życia rodzinnego, takie jak np: double income. no kids (DINKS) – bezdzietni z podwójnym dochodem, czyli para małżeńska programowo niemająca dzieci, przy czym oboje małżonkowi pracują zawodowo; living apart together (LAT) – życie wspólne, ale oddzielne, czyli małżonkowie lub partnerzy żyjący w związku nieformalnym i mieszkający oddzielnie (współcześni nomadowie); blended families – małżeństwa osób mających dzieci z poprzednich związków, przy czym rodzice utrzymują przyjazne kontakty z byłymi partnerami, a dzieci dorastają w zażyłości z rodzonymi, przyrodnim i przybranym rodzeństwem; samotne rodzicielstwo, w tym samotny ojciec z dzieckiem/dziećmi; mężczyzna opiekujący się domem i dziećmi, kobieta zarabiająca na utrzymanie; para homoseksualna mieszkającą razem, ewentualnie mająca dzieci pochodzące z poprzednich związków heteroseksualnych; małżeństwo homoseksualne - formalny związek partnerski między osobami tej samej płci; „małżeństwo trojga” – względnie stały poligamiczny układ trojga ludzi, składający się z męża, żony oraz kochanka/i jednego z nich, mieszkających razem; wspólne zamieszkiwanie i daleko posunięta zażyłość osób niespokrewnionych ze sobą, niebędących małżeństwem (kółko przyjaciół).

Na szczęście Konstytucja RP z 1997 r. jest dobrym aktem prawnych, który nie stanowi przeszkody do uchwalania ustaw, takich jak np. ustawa o związkach partnerskich, która umożliwi realizację modelu życia rodzinnego na zasadzie wolnego wyboru i to nie tylko z opcji aktualnie opisanych, jak wyżej wymienione. Twierdzenie, że prawodawstwo stanowi kanał dystrybucji treści seksualnych i seksualizacji społeczeństwa jest przejawem niezrozumienia czym jest prawo, i jaką rolę pełni w demokratycznym państwie, równych i wolnych obywateli system prawny. Preambuła do Konstytucji RP określa punkt aksjologicznego wyjścia dla wszelkich dalszych działań prawodawczych i decyzji politycznych. Stanowi ona m in. „/…/ my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł”.

Dlatego też, jak prawidłowo dekoduje Konstytucję RP Magdalena Środa w wywiadzie z Agnieszką Kublik w Gazecie Wyborczej, katolik, który traktuję wiarę religijną jako podstawę poglądów politycznych, nie powinien pełnić funkcji publicznych odnoszących się do całego społeczeństwa. Upraszczając, świadek Jehowy, traktujący swoją religię w taki sposób nie powinien być ministrem zdrowia, gdyż z powodów religijnych zabroniłby transfuzji krwi.

Analogicznie rzecz się przedstawia w nauce. Naukowiec, który ocenia zjawiska społeczne przez pryzmat swoich przekonań religijnych nie spełnia kryterium obiektywizmu naukowego i tak jak podobny do niego polityk staje się ideologiem.

Przedstawiony przez mnie referat w UKSW wywołał ożywioną dyskusję i został podsumowany jako „kontrowersyjny”, a artykuł napisany przeze mnie po konferencji z nadzieją jego publikacji został zrecenzowany negatywnie, jako ideologiczny i niosący treści polityczne. Cóż nie pozostaje nic innego jak skonstatować, że nie wszystkie uczelnie, i nie wszyscy naukowy, tak i politycy spełniają warunki „wykonywanych zawodów”.
Trwa ładowanie komentarzy...